Miesięczne archiwum: Marzec 2017

logo

Pozwolenia na budowę dwóch odcinków drogi ekspresowej S17 między Lublinem a Warszawą wydał mazowiecki urząd wojewódzki. To dwa fragmenty z ponad 95 km tej drogi, której budowa ma kosztować łącznie 3,2 mld zł i zakończyć się w 2019 r. Po zakończeniu całej inwestycji, przejechanie 150 km drogi z Lublina do węzła Lubelska (który ma połączyć wschodnią i południową obwodnicę Warszawy), może zająć niecałe półtorej godziny.

Pozwolenia dotyczą odcinków: 13 km od granicy województw lubelskiego i mazowieckiego do Gończyc oraz 12,2 km od Gończyc do początku obwodnicy Garwolina. Oba na terenie woj. mazowieckiego.

„Wydanie decyzji ZRID (zezwolenia na realizację inwestycji drogowej – PAP) umożliwi przejęcie nieruchomości pod budowaną drogę i rozpoczęcie procedury odszkodowawczej. Wykonawca, po przekazaniu placu budowy, będzie mógł rozpocząć prace” – poinformował rzecznik prasowy lubelskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad Krzysztof Nalewajko.

Obydwa odcinki będzie budowała firma Budimex.

Budowa 95,5 km brakującej drogi ekspresowej między Lublinem a Warszawą podzielona została na siedem odcinków. Chodzi o trasę od Kurowa do węzła Lubelska, z wyłączeniem obwodnicy Garwolina. Budowę prowadzi lubelski oddział Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

Dotychczas wydane zostały trzy decyzje ZRID, umożliwiające rozpoczęcie prac budowalnych. W grudniu ub. roku wojewoda lubelski wydał pozwolenie na budowę odcinka Kurów-Skrudki (13,2 km). „W marcu spodziewamy się czwartej decyzji, na odcinek od węzła Skrudki do granicy województw” – zaznaczył Nalewajko. Postępowanie w tej sprawie toczy się w lubelskim urzędzie wojewódzkim.

Rzecznik dodał, że dla dwóch odcinków – od Garwolina do Kołbieli oraz od Kołbieli do węzła Lubelska – w mazowieckim urzędzie wojewódzkim trwa rozpatrywanie wniosków o wydanie ZRID. Natomiast dla obwodnicy Kołbieli, która jest oddzielnym odcinkiem, trwają jeszcze prace nad dokumentacją.

Poszczególne odcinki drogi S-17 wybudują różni wykonawcy wyłonieni w przetargach. Na terenie woj. lubelskiego powstają dwa odcinki trasy: między węzłami Kurów i Skrudki, którego wykonawcą jest firma Mota Engil Central Europe, a koszt inwestycji to 270,8 mln zł oraz od węzła Skrudki do granicy województw (o długości 20,2 km), który zbuduje firma PORR Polska Infrastructure, a koszt inwestycji to 608,8 mln zł.

Pozostałe pięć odcinków przebiega przez woj. mazowieckie. Wykonawcą trzech z nich jest spółka Budimex. Są to odcinki: 13 km od granicy województw do Gończyc (313,6 mln zł); 12,2 km od obwodnicy Gończyc do obwodnicy Garwolina (288,5 mln zł); 13 km drogi od obwodnicy Garwolina do obwodnicy Kołbieli (blisko 290 mln zł).

Pozostałe dwa odcinki – 8,7 km obwodnicy Kołbieli (ok. 225,5 mln zł) i 15,2 km od obwodnicy Kołbieli do węzła Lubelska (370,5 mln zł) – wybuduje konsorcjum firm Strabag i Strabag Infrastruktura Południe.

Inwestycja jest realizowana w trybie „projektuj i buduj”, co oznacza, że wykonawca ma opracować dokumentację projektową, uzyskać zezwolenie na realizację inwestycji i wybudować drogę. Przed oddaniem trasy dla ruchu musi uzyskać decyzję o dopuszczeniu do użytkowania drogi.

Nawierzchnia drogi ekspresowej nr 17 wykonana będzie w technologii betonu cementowego. Wszyscy wyłonieni w przetargach wykonawcy zadeklarowali wybudowanie tras w ciągu 34 miesięcy (do czasu nie wlicza się okresów zimowych od 15 grudnia do 15 marca). Jeśli plany te zostaną zrealizowane i nie będzie opóźnień, to 95,5 km trasy od Kurowa do węzła Lubelska będzie oddana do użytku w 2019 r.

Po udostępnieniu trasy dla kierowców przejechanie 150 km drogi z Lublina do węzła Lubelska (który ma połączyć wschodnią i południową obwodnicę Warszawy) może zająć niecałe półtorej godziny.

W latach 2011 – 2014 r. zbudowano już 67 km drogi ekspresowej S17 na odcinku od Kurowa do miejscowości Piaski (Lubelskie) wraz z obwodnicą Lublina. Budowa tego fragmentu S17 pochłonęła 3,3 mld zł, z czego 2,2 mld zł stanowiło dofinansowanie z unijnego Programu Infrastruktura i Środowisko.

Ludzie zawsze mieli potrzebę konstruowania rzeczy coraz większych i potężniejszych. Tak powstały gigantyczne tankowce, lotniskowce czy ciężarówki wielkości sporego domu. Projekt, którym zajmuje się jeden z założycieli Microsoftu – Paul Alen – idealnie wpisuje się w marzenia o budowaniu potężnych i wielkich maszyn. Stratolaunch to największy samolot świata, którego rozpiętość skrzydeł wynosi aż 117 metrów – to o 37 metrów więcej niż w przypadku Airbusa A380. Paul Alen zapowiedział kilka dni temu, że projekt jest praktycznie gotowy i w tym roku odbędzie się dziewiczy lot.

LTE1NjY1JT1qB3peIQV0Z2pVYB0pWCEza0EiRWgJeGVxBH9SaQJhZnQAfFxuCHhlcB49HitQODspUDsEOllhJzxCOg80QmI-NVY=

(Stratolaunch Systems)

W tym samolocie wszystko jest inne i w niczym nie przypomina on maszyn, które dziś zobaczyć możemy na niebie. Jest w tym jednak prosty cel – ten samolot to tak zwany „nosiciel”. Jego głównym zadaniem będzie transportowanie potężnych rakiet kosmicznych do poziomu stratosfery, gdzie dopiero tam zostaną one odpalone i wystrzelone w dalszą podróż. Ma to diametralnie obniżyć koszty misji kosmicznych, ponieważ można zrezygnować z ciężkich modułów startowych koniecznych do tego, aby rakieta w ogóle oderwała się od ziemi i osiągnęła stratosferę. Mimo wysokiego kosztu wyprodukowania samolotu „nosiciela” i tak jest to rozwiązanie bardzo ekonomiczne. Jeden samolot może wynieść setki, a nawet tysiące rakiet w ciągu swojego cyklu życiowego, co sumarycznie będzie znacznie tańsze, niż wyposażenie każdej rakiety w moduł startowy.

LTcxNzQxJT1MTnpOKUt5YUwcYA0hESEzTQgiVWBAdWdTSXZNaU5hZVFIek1mSnhjVVc9DiMZODsPGTsUMhBhJxoLOh88C2I-Ex8=

Stratolaunch Systems

W teorii założenie było proste – skleimy ze sobą dwa Boeingi 747 i w ten sposób powstanie nowa, potężna maszyna. Jak łatwo się domyślić, zadanie okazało się znacznie trudniejsze i zaprojektowanie odpowiednich elementów zajęło inżynierom mnóstwo czasu. Musiano się skupić nie tylko na połączeniu dwóch sporych kadłubów, ale także na zapewnieniu odpowiedniej mocnej i sztywnej konstrukcji, zdolnej utrzymać bardzo ciężki ładunek. Takie monstrum potrzebuje też odpowiedniej mocy, aby unieść się w powietrze – samolot wraz z podwieszonym do niego ładunkiem może maksymalnie ważyć nawet 540 ton. Zdecydowano się na użycie aż sześciu silników pochodzących z B747-400, a wyprodukowanych przez Pratt & Whitney. Każdy z nich generuje ciąg o mocy nawet 281 kN. Mimo tak potężnej mocy Stratolaunch potrzebuje sporego pasa startowego. Kiedy największe dziś samoloty „zadowalają” się pasem o długości 1,5-2 km, tak te monstrum potrzebuje pasa o długości aż 3,7 km. To spory problem, ponieważ znacznie ogranicza to dostępne miejsca, z których można wykonywać operacje lotniczo-kosmiczne. To właśnie nad skróceniem drogi rozbiegu i dobiegu obecnie intensywnie pracują inżynierowie.

Sama konstrukcja o wymiarach 73×117 metrów w dużej mierze została wykonana z nowoczesnych materiałów kompozytowych, przez co udało się obniżyć masę. Podwozie zostało zaadoptowane z B747 i łącznie liczy ono 28 kół. Zapas paliwa pozwala na przelecenie 2200 km wraz ładunkiem. To niezbyt wiele, jednak to nie jest samolot przeznaczony do lotów międzykontynentalnych. Do spełnienia roli „nosiciela” i wyniesienia rakiet na odpowiedni pułap, zasięg jest w zupełności wystarczający.

LTEwOTA5JT1qQXtgOQB7bGoTYSMxXCEzawcje3kDeGZ2T31kchh9YXNFfWB5BH5iagQ7JiBBIzgkAiE3KRg_LTYDKjkyGzw6Ig==

Stratolaunch Systems

Początkowo Spacelaunch planowało wykorzystać projektowane przez Space X (firmę Elona Muska) rakiety Falcon 9. Jednak jakiś czas temu drogi obu firm się rozeszły. Obecnie dostawcą rakiet została firma Orbital ATK ze swoją konstrukcją Pegasus XL.

Spacelaunch to jedna z najciekawszych konstrukcji lotniczych na świecie. Nie tylko z racji swoich pokaźnych rozmiarów, ale także całkowicie odmiennego podejścia do budowy samolotu. Miejmy nadzieję, że tym razem Paul Alen dotrzyma obiecanego słowa (samolot miał wystartować już w zeszłym roku) i tym razem ujrzymy tego giganta na niebie.

 

Naukowcy testują rewolucyjny projekt, który być może w przyszłości odmieni wygląd lotnisk i rozwiąże wiele problemów ich trapiących. Zakłada on wprowadzenie okrągłych pasów startowych.

LTE0MTE3JT1qBnlgPQB6ZmpUYyM1WiEza0Ahe3QGfmx2AnxjdwZhYXEFfWx8B397MVgoeSBdKDggQz55N0YiIyRJYz41VA==

Fot: The Endless Runway)

Czy proste, betonowe pasy startowe to naprawdę jedyna możliwość w lotnictwie? Ta myśl prześladowała Henka Hesselinka, speca od awiacji, od wielu już lat. Wreszcie zgromadził ekspertów i postanowił to przetestować. Pracując na symulatorach The Netherlands

Aerospace Center, zespół Hesselinka sprawdził, jak miałoby wyglądać startowanie i lądowanie z pasów okrągłych. Ich spostrzeżenia mogą zaskakiwać.

NzgzNjcwJxNITn5aG0R9SEgeYB0THiMdSQoiRVJDf0tRTn9aVERjS1dOe1JbRnpCX1U6AgZaKxQDFisZEFo8DwkNLxNNByAd

Okazuje się bowiem, że okrągłe pasy startowe mogłyby rozwiązać sporo problemów. – To najbardziej efektywne wykorzystanie przestrzeni płyt lotniskowych – twierdzi autor koncepcji. – Ludzie chcą latać i w przyszłości będą latać jeszcze więcej – dodaje, argumentując, że to rozwiązanie pomoże poradzić sobie ze przepełnieniem lotnisk, jakie ostatnimi czasy można zaobserwować niemal na całym świecie.

Średnica takiego pasa starrtowego to ok 3 kilometry. Poza licznymi innymi korzyściami, poza innym zaletami – według Hesselinka – okrągłe pasy startowe są znacznie bardziej przyjazne środowisku niż tradycyjne. Samoloty z nich startujące i na nich lądujące spalają mniej paliwa niż w przypadku tradycyjnych rozwiązań (bo zawsze mogą idealnie dostosować drogę podejścia względem wiatru). A poprzez bardziej „równomierne” rozłożenie hałasu, ma on być mniej uciążliwy dla osób zamieszkujące tereny w sąsiedztwie portów lotniczych. Brzmi świetnie. Czy tak właśnie wygląda nasza przyszłość?

 

Coat_of_arms_of_Montenegro.svg

logo_ot_logisticsSpółka OT Logistics zakończyła negocjacje ze Skarbem Państwa w Czarnogórze w sprawie nabycia udziałów w spółce AD Montecargo (przewoźnik kolejowy) i Luka Bar AD BAR (operator portu morskiego). Zakończenie negocjacji otwiera drogę do formalnej akceptacji umowy przez odpowiednie instytucje Czarnogóry, w tym parlament.

e32db8aa81c5284d356c294f465d9af9

OT Logistics ma nabyć 51% udziałów w spółce AD Montecargo za 2,5 mln euro. Nabywca zobowiązał się też do przeprowadzenia trzyletniego programu modernizacyjnego o łącznej wartości 3,45 mln euro, jak również dodatkowych inwestycji w tabor kolejowy. W zamian za 8,52 mln euro OT Logistics może również nabyć 30% udziałów w Luka Bar, największym porcie morskim w Czarnogórze (pierwotna oferta wynosiła 7,1 mln euro).

Strony ustaliły jednocześnie, że planowany program inwestycyjny w porcie będzie opiewał na niższą niż pierwotnie zakładano kwotę 14 mln euro (wcześniej 17,1 mln euro). Uzgodnienia przewidują też przekazanie operacyjnego zarządzania portem na rzecz OT Logistics. Ustalono również, że w obu przejmowanych spółkach w mocy pozostaną obowiązujące obecnie zbiorowe układy pracy, a zatrudnienie zostanie utrzymane na niezmienionym poziomie, z wyjątkiem zwolnień dobrowolnych lub naturalnych odejść na emerytury – poinformowano w komunikacie.

AD Montecargo zajmuje się kolejowymi przewozami towarowymi. Luka Bar AD BAR to operator portu morskiego w Barze, który stwarza szerokie możliwości wykorzystania transportu intermodalnego na Bałkanach i umożliwia dogodny transport drogą morską m.in. produktów rolnych do Afryki i na Bliski Wschód. Akwizycje są elementem ogłoszonej rok temu strategii rozwoju Grupy, mającej na celu umocnienie pozycji rynkowej na Bałkanach i w korytarzu transportowym Północ-Południe, łączącym porty morskie na Bałtyku i Adriatyku.

– Cieszymy się, że z sukcesem zakończyliśmy negocjacje ze Skarbem Państwa w Czarnogórze. Planowane przejęcie udziałów w AD Montecargo i Luka Bar to ważny krok w realizacji naszej strategii rozwoju i ekspansji na południu Europy. Chcemy bowiem aktywnie obsługiwać przepływ ładunków w korytarzu transportowym Północ-Południe. Te atrakcyjne aktywa przyczynią się do poszerzenia naszej oferty oraz pozyskania klientów na nowych rynkach – mówi Zbigniew Nowik, prezes Zarządu OT Logistics.

20 marca 2017 | Źródło: OT Logistics

 

logo

Ponad 2,4 mld zł z unijnych funduszy dostaniemy na budowę nowych dróg ekspresowych. Prawie 87 mln zł z funduszy UE otrzyma też Komenda Główna Policji na zakup sprzętu dla drogówki.

z20863244IF

W piątek Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) podpisała z Centrum Unijnych Projektów Transportowych umowy w sprawie przekazania 2,44 mld zł unijnych funduszy na wsparcie budowy trzech odcinków dróg ekspresowych i dwóch obwodnic miast. Unijne pieniądze pokryją około połowę kosztów tych inwestycji szacowanych na 4,8 mld zł.

Z unijnej kasy na nowe drogi ekspresowe

Połowa dotacji przyznanych w piątek GDDKiA zostanie przekazana na budowę 79 km drogi ekspresowej S5 między Poznaniem i Kaczkowem na trasie na Wrocław. Na budowę 18 km drogi S5 między Mielnem a Gnieznem GDDKiA dostanie z unijnej kasy 310 mln zł.

Wsparcie 478 mln zł z funduszy UE drogowa Dyrekcja dostała na budowę 21,5 km drogi ekspresowej S8 między Radziejowicami i Paszkowem pod Warszawą. Ponadto w piątek GDDKiA podpisała umowy o przyznaniu unijnych pieniędzy na budowę 17,8 km obwodnicy Wałcza w ciągu drogi ekspresowej S11 oraz prawie 8 km obwodnicy Kościerzyny w ciągu drogi krajowej nr 20.

Już w tym roku ma się zakończyć budowa odcinka S5 Mielno-Gniezno oraz obwodnicy Kościerzyny. Za dwa lata zostaną oddane do eksploatacji odcinki S5 Poznań-Kaczkowo i S8 Radziejowice-Paszków. Natomiast obwodnicą Wałcza kierowcy pojadą dopiero w ostatnich dniach 2020 r.

Z nowego budżetu UE na drogi

Do tej pory GDDKiA podpisała już umowy w sprawie dofinansowania inwestycji o wartości 33,6 mld zł z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko finansowanego z budżetu UE na lata 2014-20.

Na te inwestycje drogowe Dyrekcja dostanie ok. 17,3 mld zł z unijnych funduszy.

Do końca lutego GDDKiA złożyła już wnioski o wypłatę przez KE prawie 12 mld zł dotacji za wykonane dotąd roboty przy budowie nowych dróg. Z tej kwoty Komisja przekazała dotąd 7,25 mld zł.

Obecnie GDDKiA jest w Polsce liderem w podpisywaniu umów na wsparcie inwestycji z funduszy UE, a także w wykorzystaniu przyznanego wsparcia.

Unijna kasa przeciw piratom drogowym

W piątek wsparcie z funduszy UE na poprawę bezpieczeństwa drogowego dostała także Komenda Główna Policji. Do listopada przyszłego roku KGP wyda 102,1 mln zł na zakup dla drogówki nowych radiowozów, wideorejestratorów oraz laserowych mierników prędkości. Na te inwestycje policja dostała 86,8 mln zł wsparcia z funduszy UE.

Polska od lat jest w czołówce państw Unii o najwyższym wskaźniku śmiertelnych ofiar wypadków drogowych.

 

Administracja nowego prezydenta USA Donalda Trumpa zamierza zlikwidować federalne dotacje do kolei pasażerskiej w USA. Oznacza to definitywny koniec tego rodzaju transportu w Stanach na liniach dalekobieżnych. Zagrożone są także projekty budowy nowych linii metra i szybkiego tramwaju w wielu miastach.

dc58ad20db36708967cf9902037205a5

Fot. Kabelleger CC BY-SA 3.0

Administracja prezydenta USA przedstawiła projekt budżetu federalnego na 2018 rok. To pierwszy budżet przygotowany przez Republikanów i przynosi złe wiadomości dla transportu kolejowego. Zlikwidowane mają być dotacje do kolei pasażerskiej, co oznacza że dalekobieżne pociągi państwowego przewoźnika Amtrak przestaną w tym kraju kursować na wszystkich trasach z wyjątkiem linii dużej prędkości z Waszyngtonu przez Nowy Jork do Bostonu, która jest dotowana z budżetów stanowych, gdzie kursują nowoczesne pociągi Acela.

Nie będzie nowych linii metra?

Jednak propozycje budżetowe Donalda Trumpa stanowią zagrożenie także dla tej dochodowej i popularnej linii. Nowa administracja zamierza zlikwidować też federalne granty na projekty infrastrukturalne w transporcie publicznym. W efekcie nie będzie pieniędzy na modernizację tej linii i budowę kilku tuneli, które mają pozwolić na podniesienie prędkości pociągów co poprawiłoby konkurencyjność kolei. Zagrożone są też projekty inwestycji w transport miejski w tym plany budowy nowych linii metra i szybkich tramwajów w wielu miastach USA.

Dalekobieżne koleje odgrywają niewielką rolę w transporcie pasażerskim w USA. Obsługuje je państwowy przewoźnik Amtrak powołany w 1971 r. Obecnie w USA kursuje około 300 pociągów pasażerskich dalekobieżnych dziennie, a najbardziej popularna jest linia szybkiej kolei łącząca metropolie Wschodniego Wybrzeża i wg przedstawicieli administracji Donalda Trumpa, Amtrak powinien skupić się na tej trasie, gdyż pozostałe linie są mało konkurencyjne w stosunku do autobusów i samolotów. Pociągi Acela na linii Waszyngton – Boston przewiozły w ubiegłym roku prawie 12 mln pasażerów, podczas gdy wszystkie pozostałe linie kolei dalekobieżnej 4,6 mln.

Koleje przegrały z samolotami

Kolej pasażerska w USA traci na znaczeniu od czasu popularyzacji transportu lotniczego w latach 50-tych i 60-tych. Od tego czasu systematycznie likwidowane są połączenia pasażerskie. Już pod koniec lat 60-tych kolei pasażerskiej w Stanach groziła likwidacja. W 1971 władze federalne znacjonalizowały spółki świadczące te usługi i powołały państwowego przewoźnika Amtrak, który funkcjonuje jedynie dzięki dotacjom budżetowym. Zupełnie inaczej wygląda natomiast sytuacja jeśli chodzi o koleje towarowe, które odgrywają w USA większą rolę niż w Europie i są dochodowe.

20 marca 2017 | Autor: Łukasz Kuś

Razem z Centralnym Portem Lotniczym, którego budowę forsuje rząd Beaty Szydło, powinien też powstać Centralny Dworzec Kolejowy. Tak chce Jarosław Gowin, wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego.

z17247783IF,Jaroslaw-Gowin

 

Jarosław Gowin (JAKUB ORZECHOWSKI)

 

Wicepremier Gowin lubi zabierać głos w sprawach, które na pierwszy rzut oka nie dotyczą resortu, którym kieruje. W przeszłości np. długo zajmował się ustawą dotyczącą hazardu, teraz dorzuca swoje trzy grosze do dyskusji o budowie gdzieś pomiędzy Łodzią, a Warszawą Centralnego Portu Lotniczego (CPL).

Jego zdaniem z CPL powinien powstać równolegle Centralny Dworzec Kolejowy (CDK). – Centralny Port Lotniczy musi być obsłużony przez sieć połączeń kolejowych, gdyż pasażerów nie dałoby się transportować zwykłymi drogami – mówił Gowin, cytowany przez PAP, w poniedziałek na konferencji „Nowoczesna infrastruktura szansą na rozwój północnego Mazowsza” w Zakroczymiu.

W projekt warto włączyć Modlin i Chiny

To nie koniec oryginalnych koncepcji wicepremiera. Na konferencji mówił też, że należy się zastanowić, jak włączyć Modlin w „to wielkie przedsięwzięcie cywilizacyjne, jakim jest Centralny Port Lotniczy”.

Dodał również, że należy rozważyć możliwość powiązania CPL i CDK z Nowym Jedwabnym Szlakiem, dzięki czemu można by stworzyć hub komunikacyjny między Europą Zachodnią a Chinami. Przypomnijmy, że Nowy Jedwabny Szlak to chińska inicjatywa rozwinięcia połączeń kolejowych pomiędzy Europą a Chinami.

- Pytanie mówiąc krótko jest takie, czy partnerem dla strony chińskiej stanie się na przykład Berlin, z tym nowym budowanym od 20 lat lotniskiem, czy też tym partnerem może być Polska – argumentował Gowin.

Niestety, wicepremier nie mówił, kiedy jego zdaniem CPL z CDK i Modlinem dołączonym do tej inwestycji może powstać.

Marcin Kaczmarczyk

20.03.2017

 

logo

389468_abig

Będą analizowane oba rozważane warianty drogi S19 Via Carpatia od Białegostoku do granicy z Białorusią w Kuźnicy. – Krótszy – po drodze krajowej nr 19 przez Czarną Białostocką i dłuższy przez Knyszyn i Korycin – poinformował wiceminister infrastruktury Jerzy Szmit.

Dodał, że ministerstwo szuka „racjonalnego” rozwiązania tej sprawy. Wyjaśnił, że w związku z tym, że stan zaawansowania prac nad wariantem przez Knyszyn i Korycin jest jeszcze – jak to ujął – „bardzo znikomy”, dlatego podjęto decyzję, by w ramach prac nad studium uwarunkowań techniczno-organizacyjno-środowiskowych przeanalizować oba warianty.

- Jednocześnie będziemy badać, jakie są możliwości, żeby tę inwestycję w sposób racjonalny przeprowadzić – powiedział w poniedziałek Szmit w Knyszynie (Podlaskie).

W ostatnich dniach grupa podlaskich samorządowców podpisała wspólny list do ministerstwa infrastruktury i budownictwa oraz Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, w którym wnioskują, by S19 przebiegała do Kuźnicy przez Wasilków, Czarną Białostocką i Sokółkę, a nie – jak zakłada się obecnie – przez Knyszyn i Korycin, bo wtedy będzie omijać miejscowości leżące na najkrótszej i obecnie najczęściej wykorzystywanej trasie do Kuźnicy – także w ruchu tranzytowym. Droga przez Korycin i Knyszyn miałaby z Białegostoku do Kuźnicy być o ok. 40 km dłuższa i znacznie droższa w budowie.

Na początku marca przebieg S19 przez Czarną Białostocką poparli również podlascy działacze PiS.

- Szukamy takiego rozwiązania, które będzie po prostu racjonalne ze względów komunikacyjnych, przyrodniczych, ale i społecznych. To wszystko musimy brać pod uwagę – mówił Szmit. Dodał, że jeżeli po zbadaniu „tych innych możliwości” okaże się możliwa budowa starą, krótszą trasą, to szlak będzie wyznaczony „zgodnie z postulatami wielu podlaskich środowisk”. Nie podał konkretnych terminów.

Jak informowała GDDKiA w 2016 r., cały podlaski odcinek drogi Via Carpatia ma mieć 248 km długości i ma kosztować ponad 12 mld zł. Od Białegostoku na południe Via Carpatia ma biec przez Bielsk Podlaski i Siemiatycze do Chlebczyna. W lutym 2017 r. odbyły się konsultacje społeczne na temat realizacji 68-km odcinka tej drogi: Ploski-Chlebczyn, m.in. nt. obwodnicy Bielska Podlaskiego.

S19 biegnie od granicy ze Słowacją w Barwinku przez Rzeszów, Lublin i Białystok (planowany węzeł Choroszcz k. Białegostoku).

Via Carpathia to planowana międzynarodowa trasa, która przebiegać ma z Kłajpedy i Kowna na Litwie przez Białystok, Lublin, Rzeszów i słowackie Koszyce do Debreczyna na Węgrzech, a dalej do Rumunii, Bułgarii i Grecji. Jest to dla polskiego rządu strategiczna inwestycja. Droga ta – w ocenie rządu – przyspieszy rozwój gospodarczy Polski północo-wschodniej i zwiększy bezpieczeństwo kraju.

- Ściana wschodnia jest tą częścią naszego kraju, która musi mieć priorytet, jeżeli chcemy mówić o tym, że Polska ma się równomiernie rozwijać – mówiła w listopadzie premier Beata Szydło

warszawa

logo

Logo Msitk

W dniu 20 marca br. do Izby Historii Kolei zawitali goście z Warszawy. Małżonkowie Agata i Artur Juchniewiczowie dowiedzieli się o naszej izbie w Centrum Informacji Turystycznej i dlatego zatelefonowali do kol. Edwarda Kasierskiego, aby umówić się na zwiedzanie izby. W progach izby gości powitali kol. Edward Kasierski, Ryszard Nikitiuk i Henryk Kijewski. Następnie kol. Ryszard Nikitiuk jak zwykle ze swadą zaprezentował zgromadzone pamiątki kolejowe.

20170320_104853

20170320_105034

20170320_105135

20170320_105216

20170320_105559

20170320_105657

20170320_105847

20170320_110124

20170320_110315

Potem kol. Edward Kasierski pochwalił się ekspozycjami Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Komunikacji RP, prezentując kroniki MSITK RP i zdobyte trofea SITK RP.

20170320_110524

20170320_110635

Później zaprezentowano zdjęcia, mapy obrazujące przedwojenny dworzec kolejowy w Słupsku i Słupska Kolej Powiatową.

20170320_111631

Na zakończenie goście wpisali się do Księgi Pamiątkowej

20170320_112234

20170320_112245

 

 

Jedni się burzą, drudzy są zachwyceni. Plan wybudowania Centralnego Portu Lotniczego pomiędzy stolicą i Łodzią od początku budził kontrowersje. Realizacja projektu jest już przesądzona.

z21495509Q,Podroznicy-beda-mieli-z-czego-wybierac--Nowe-lotni

Jak donosi Puls Biznesu, powstanie Centralnego Portu Lotniczego to wyłącznie kwestia czasu.

Wielkie lotnisko powstanie od zera. Choć jego dokładna lokalizacja nie jest jeszcze znana, mówi się, że zostanie stworzone pomiędzy Warszawą, a Łodzią. Flagowy projekt PiS w ramach Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju może być największym portem lotniczym wschodniej Europy.

Lotnisko Chopina i Modlin bezpieczne

Przeciwna projektowi od początku była prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Jak przypominała, zarówno na rozbudowę lotniska Chopina, jak i budowę lotniska w Modlinie przeznaczono bardzo duże pieniądze. Prezydent nie widzi sensu w budowie kolejnego portu.

Spekulowano też, że może dojść do likwidacji Lotniska Chopina i lotniska w Modlinie. Choć te doniesienia zostały już zdementowane, podzieliły internautów. W sieci wciąż przeważają negatywne komentarze. „To nie może być prawda”, „Litości” – piszą niezadowoleni.

Wsparcie Kaczyńskiego

Z takim stanowiskiem nie zgadza się minister infrastruktury w rządzie PO-PSL Cezary Grabarczyk. Polityk argumentuje, że już za trzy lata lotnisko Chopina straci swoją przepustowość. Entuzjaści nowego projektu podkreślają też, że narodowy przewoźnik LOT zyska własny terminal. Zupełnie jak Lufthansa w Monachium. Projekt od początku miał również pełne wsparcie Jarosława Kaczyńskiego i Mateusza Morawskiego.

Na nowe lotnisko przyjdzie nam trochę poczekać. Jak podaje Puls Biznesu, jego budowa może potrwać nawet 17 lat, z czego trzy lata zajmie samo projektowanie. Najpierw jednak decyzję o budowie musi zatwierdzić Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów. Ma to zrobić w ciągu najbliższych kilku dni. Później oficjalnie poinformuje o niej Ministerstwo Infrastruktury. Zespół ds. centralnego portu lotniczego (CPL) przedstawi efekty pracy w ciągu najbliższych dwóch miesięcy.

Unia nie zapłaci

Projekt finansowany będzie z Polskiego Funduszu Rozwoju oraz BGK. Nie mamy szans na dofinansowanie z funduszy unijnych, gdyż Wspólnota od dawna nie chce wspierać budowy lotnisk. Inwestycja jest poważna.

Nowe lotnisko będzie w stanie obsłużyć 50 mln podróżnych rocznie. Dla porównania w ubiegłym roku Lotnisko Chopina obsłużyło 12, 8 mln pasażerów). Koszt budowy, bez dróg i linii kolejowych szacuje się na 25 mld zł.

Plan powracał jak bumerang

O pomyśle na budowę Centralnego Portu Lotniczego pierwszy raz usłyszeliśmy w 2013 roku. Wówczas pisano, że inwestycją zainteresowały się firmy powiązane z Janem Kulczykiem.

Plan powracał co kilka miesięcy. W lutym ubiegłego roku Jarosław Kaczyński udzielił wywiadu dla Radia Białystok. Prezes PiS podkreślał wówczas, że budowa dużego międzynarodowego lotniska powinna być dla Polski priorytetem.

Dwa miesiące później minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski poinformował, że Chińczycy zainteresowani byli budową w centralnej Polsce lotniska, które obsługiwałoby kilkadziesiąt milionów pasażerów rocznie.

Sylwia Arlak

14.03.201

SITK

Zdjęcia